Zadania organisty

Ks. Piotr Wiśniewski

Płock

Zadania organisty w dobie posoborowej

i jego stała formacja[1]

 

 

Wprowadzenie

„Troska Kościoła o śpiew i muzykę liturgiczną jest tak dawna, jak Kościół. To ludzie zasiadający za organami kościołów tworzyli kulturę muzyczną ludzi uczestniczących w liturgii i dbali o piękno śpiewu kościelnego. To organiści byli często twórcami muzyki i nowych pieśni kościelnych. To wokół organistów koncentrowało się wychowanie muzyczne dzieci i młodzieży …”[2].

W dziejach Kościoła powszechnego obserwujemy permanentną troskę o  wychowanie kompetentnych muzyków kościelnych, posiadających odpowiednią formację muzyczną i liturgiczną, których zadaniem jest troska o właściwy i godny kształt oprawy muzycznej liturgicznych celebracji[3]. Pomimo jednak upływu czterdziestu lat od ogłoszenia soborowej Konstytucji o Świętej Liturgii, Sacrosanctum Concilium[4], zamieszczone w niej zalecenia odnośnie do muzyki liturgicznej nie wszędzie zostały jeszcze wprowadzone w życie, m. in. z braku wykwalifikowanych organistów, ale także kantorów, psałterzystów, czy animatorów życia muzycznego w  parafii, którzy traktowali by swoją pracę nie jako okazję do „robienia pieniędzy”, ale jako odpowiedzialną służbę Bożą[5]. Tylko taka postawa jest w stanie zagwarantować odpowiedni poziom muzyki wykonywanej podczas celebracji liturgicznych. Według II Polskiego Synodu Plenarnego „poziom wykonawstwa muzyki liturgicznej zależy przede wszystkim od organistów, od ich osobistej kultury muzycznej. Organiści, wraz z  duchowieństwem parafialnym i katechetami są szczególnie powołani do nauczania śpiewu w kościele oraz do organizowania chórów i zespołów parafialnych”, podkreśla przywołany dokument[6].

Posoborowa odnowa liturgii postawiła przed organistą cały szereg zadań i obowiązków. Omówimy je w następującym porządku:

  1. Zadania organisty podczas liturgii.
  2. Zadania organisty poza liturgią.
  3. Formacja organisty.

 

  1. Zadania organisty podczas liturgii

Nie ulega wątpliwości, że liturgia bez muzyki i śpiewu jest niepełna. Szczególną rolę spełnia w tym zakresie właśnie organista[7]. Spośród posoborowych dokumentów dotyczących organisty pierwsze wyraźne wskazania podaje instrukcja Musicam Sacram, w której czytamy: „Jest rzeczą konieczną, by organiści oraz inni muzycy, nie tylko umieli biegle grać na powierzonym im instrumencie, ale posiadali także ducha świętej liturgii i wnikali weń coraz głębiej, tak by wypełniając, choćby tylko czasowo, swoją funkcję, uświetniali obrzęd zgodnie z naturą poszczególnych jego części i ułatwiali wiernym uczestnictwo w nim” (n. 67)[8].

Wśród zadań organisty podczas liturgii należy wskazać następujące:

  1. Akompaniament – obejmuje towarzyszenie wszystkim śpiewom ludu, scholi, kantora, psałterzysty i chóru wielogłosowego[9]. Organiście wolno akompaniować także do odpowiedzi ludu, aklamacji, psalmu responsoryjnego, modlitwy powszechnej, śpiewów błagalnych (Panie zmiłuj się nad nami), hymnu Gloria, wyznania wiary, śpiewów towarzyszących łamaniu chleba (Baranku Boży), Modlitwy Pańskiej oraz śpiewów obrzędu uwielbienia – i to przez cały rok liturgiczny, nawet w Triduum Paschalne[10]. Wynika to zarówno z Instrukcji Musicam Sacram, gdzie czytamy: „Wyjątkowo podniośle powinny być odprawiane obrzędy Wielkiego Tygodnia, które przez obchód tajemnicy paschalnej prowadzą wiernych jakby w samo centrum roku liturgicznego i samej liturgii” (n. 44); „Gry solowej na instrumentach nie dopuszcza się w okresie Adwentu, Wielkiego Postu, w Triduum Wielkiego Tygodnia, oraz w oficjum i we Mszy świętej za zmarłych” (n. 66), jak i z Instrukcji Episkopatu Polski o Muzyce Liturgicznej po Soborze Watykańskim II: „Na organach i innych instrumentach wolno akompaniować do śpiewu przez cały rok liturgiczny (…). Natomiast solowa gra na instrumentach zabroniona jest od zakończenia śpiewu hymnu Chwała na wysokości Bogu we Mszy Wieczerzy Pańskiej do zakończenia tego hymnu we Mszy Wigilii Paschalnej” (n. 19); „… wyjątkowo podniośle powinny być odprawiane obrzędy Wielkiego Tygodnia” (n. 25). Również w Missale Romanum czytamy: „W czasie śpiewania hymnu uderza się w dzwony; po zakończeniu hymnu dzwony milkną aż do Wigilii Paschalnej”[11]. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby organy towarzyszyły śpiewom okresu Triduum Paschalnego.

W liturgii mszalnej znajdują się jednak takie śpiewy, wobec których zabrania się akompaniamentu. W myśl obowiązujących dokumentów nie wolno akompaniować śpiewom solowym celebransa i diakona, gdy spełniają oni właściwe sobie funkcje. Celebransowi nie wolno akompaniować do prefacji, embolizmu, itp., a diakonowi do śpiewu Ewangelii. Zakaz ten znalazł potwierdzenie w Instrukcji Episkopatu Polski o Muzyce Liturgicznej po Soborze watykańskim II, gdzie powiedziano: „Na organach i innych instrumentach wolno akompaniować do śpiewu przez cały rok liturgiczny. Wyłączone są od tego jedynie śpiewy solowe celebransa i diakona, np. Prefacja, Ewangelia itp.” (n. 19). Jeżeli zdarzy się jednak sytuacja, że kapłan lub diakon zastępują w śpiewie innych, np. w przypadku, kiedy nie ma psałterzysty, a psalm responsoryjny wykonuje celebrans, wówczas akompaniament jest dozwolony. Zakaz dotyczy bowiem funkcji, a nie osoby[12].

Ważną kwestią związaną z akompaniamentem jest intonowanie pieśni. Organista musi zadbać o to, by nie rozpoczynał poszczególnych pieśni w zbyt wysokim rejestrze. Przeciwnie wierni uchylają się od śpiewu, czego wynikiem jest zupełne ich wyłączenie się z akcji liturgicznej[13]. Zdarza się często, że śpiewniki podają zapis nutowy pieśni w zbyt wysokich i niewygodnych do śpiewu tonacjach. Dlatego też organista powinien także posiadać umiejętność transponowania melodii, tak by wierni mogli włączyć się we wspólny śpiew zaproponowanego utworu.

Akompaniament nie ogranicza się wyłącznie do śpiewów mszalnych. Obejmuje on także inne czynności liturgiczne, jak np. nieszpory, obrzędy sakramentu Małżeństwa, nabożeństwa okresowe: Gorzkie Żale, Różaniec, nabożeństwo majowe, czerwcowe, itp. Wszystkie z wymienionych nabożeństw wymagają odpowiedniego akompaniamentu, zgodnego z duchem okresu liturgicznego i charakterem obrzędu.

Bardzo ważną kwestią jest w związku z tym umiejętność właściwej rejestracji głosów organowych. W doborze głosów do akompaniamentu liturgicznego należy unikać ciągle tych samych schematów[14]. Organista, który tworzy muzykę, musi w  zależności od sytuacji włączać te głosy, które ze sobą najlepiej współbrzmią i  pomagają wykonawcom śpiewów[15]. Zupełnie inaczej musi brzmieć akompaniament do śpiewów solowych, inaczej do śpiewów chóralnych, a jeszcze inaczej do wspólnego śpiewu wiernych[16]. Zgodnie z duchem Instrukcji Episkopatu Polski „akompaniament organowy podtrzymuje śpiew, ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i przyczynia się do głębszego zjednoczenia wiernych” (n. 28). Jeszcze wyraźniej mówi o tym Instrukcja Musicam Sacram, że akompaniament „nie powinien (…) jednak do tego stopnia zagłuszać śpiewu, że słów nie można zrozumieć” (n. 64). Jak wynika zatem z dokumentów, każda czynność liturgiczna powinna być starannie przygotowana. „Odpowiedzialnym za to jest przede wszystkim duszpasterz kościoła oraz jego współpracownicy, a  zwłaszcza organista” (Instrukcja Episkopatu Polski n. 5). Właściwa rejestracja głosów organowych wymaga jednak od organisty odpowiedniego przygotowania, znajomości instrumentu oraz wyczucia ducha liturgii[17]

Istotnym zadaniem organisty jest także dobieranie właściwego repertuaru do poszczególnych okresów liturgicznych, świąt i uroczystości, tak by muzyka była zgodna z duchem liturgii, sprzyjała jej refleksyjnemu przeżywaniu oraz włączała całe zgromadzenie wiernych do udziału w śpiewie[18]. Właściwie dobrane śpiewy stanowią bowiem „udźwiękowiony komentarz modlitw, czytań i  homilii”[19]. By tak było, organista powinien być człowiekiem Słowa Bożego, znającym przesłanie liturgii zawarte w natchnionych i świętych tekstach[20]. Śpiew jest integralną częścią liturgii, dlatego wszystkich organistów, a także innych instrumentalistów powinna cechować permanentna troska o jak najdoskonalsze wykonywanie muzyki w czasie liturgii[21]. Każdy organista winien być świadomy swego czynnego wkładu, „jaki daje dla chwały Bożej”[22]. Organista musi mieć na uwadze również czas trwania obrzędu liturgicznego, by w ten sposób nie wydłużać sztucznie określonej akcji liturgicznej.

 

  1. Solowa gra na organach – stanowi drugie z ważnych zadań organisty. Zwyczaj solowej gry na organach przed rozpoczęciem liturgii i po jej zakończeniu sięga XVI wieku, o czym informuje Ceremoniale Episcoporum z 1600 r., w którym czytamy, że: „Ile razy biskup przystępujący do uroczystej celebry… wchodzi do kościoła, albo po odprawieniu świętych czynności z niego wychodzi, godzi się grać na organach”[23]. Na ten temat mówią także dokumenty XX wieku. W instrukcji Musicam Sacram znajdujemy stwierdzenie, że: „Gra na organach czy innym uznanym instrumencie muzycznym dopuszczalna jest we Mszy śpiewanej i czytanej jako akompaniament podczas śpiewu zespołu i ludu. Gra solowa możliwa jest jedynie na początku, zanim kapłan przyjdzie do ołtarza, na ofiarowanie, podczas Komunii i na końcu Mszy świętej” (n. 65). Odpowiednia muzyka organowa może być wykonana również podczas obrzędu uwielbienia po zakończeniu Komunii św.[24] Nie można jednak grą solową na organach zastępować śpiewu na wejście i Komunię świętą[25]. Solowa gra organowa w myśl Instrukcji Episkopatu Polski zabroniona jest od zakończenia śpiewu Chwała na wysokości Bogu we Mszy Wieczerzy Pańskiej aż do zakończenia tego hymnu we Mszy Wigilii Paschalnej (n. 19). Wolno zatem grać solowo na instrumentach w okresie Adwentu, Wielkiego Postu oraz w obrzędach za zmarłych. Solowa gra organowa musi jednak odpowiadać poszczególnym częściom liturgii, np. głośna toccata nadaje się o wiele bardziej na zakończenie Mszy św., niż podczas obrzędu Komunii św., gdzie można wykonać chorał, czy preludium[26]. Dziś bowiem nie można wykonywać w liturgii jakichkolwiek kompozycji. Co więcej, trzeba bezwzględnie wykluczyć utwory organowe zaczerpnięte z repertuaru świeckiego[27]. Liturgia jest świętowaniem misterium Chrystusa. To święto domaga się odpowiedniej szaty. Jest nią również właściwa muzyka, legitymizująca się swoim kolorytem (muzyka smutna, żałobna, radosna, pogodna). Właśnie te znamiona powinny być podstawą do stosowania odpowiedniej muzyki w poszczególnych okresach liturgicznych[28]. W polskiej religijnej kulturze muzycznej pewne melodie związały się ściśle z okresami liturgicznymi. Ks. I. Pawlak pyta: „Dlaczego zatem wolno np. w okresie Męki Pańskiej śpiewać pieśń Krzyżu święty nade wszystko, a nie wolno by było zagrać wariacji organowej na temat tej pieśni? Dlaczego należy unikać w okresie Wielkiego Tygodnia wykonywania przepięknych preludiów chorałowych J. S. Bacha, np. Christ lag in Todesbanden, Da Jesus an dem Kreuze stund i innych? Czy to uwłacza liturgii?”[29].

UWAGA: wykonywanie literatury organowej nie jest czymś nadzwyczajnym,  każdy organista powinien umieć zagrać coś z literatury organowej. Wymaga to nieustannego ćwiczenia, co jest często zapisane w diecezjalnych regulaminach dla organistów. Od tych, którzy wykształcili się w Studium Muzyki Kościelnej wymaga się podtrzymywania zdobytych umiejętności i poszerzania repertuaru. Kto się nie rozwija, cofa się.

Solowa gra organowa może być wykonywana również jako improwizacja[30]. Można ją zastosować w liturgii, jednak pod pewnymi warunkami: odpowiednia duchowa atmosfera w kościele, zachowanie stylu muzycznego, czas na jej wykonanie, chętnie słuchające jej zgromadzenie, odpowiedni instrument i dobry wykonawca[31]. Umiejętność improwizacji jest jednak sztuką niezwykle trudną, wymagającą osobnych i gruntownych studiów[32].

UWAGA: improwizacja jest sztuką, która zakłada dobrą znajomość harmonii i form muzycznych. Improwizacja w liturgii nie może być „dziełem przypadku”.

Na zakończenie pierwszej części, czyli funkcji organisty w ramach liturgii, warto wskazać także, jakich czynności nie powinien spełniać organista. Wręcz regułą w naszych kościołach jest fakt, że organista oprócz właściwej sobie funkcji spełnia także inne zadania, jak psałterzysta, kantor, czy dyrygent chóru. Tymczasem z posoborowych dokumentów jednoznacznie wynika, że funkcji tych nie należy łączyć. Instrukcja Musicam Sacram wymienia wśród wykonawców muzyki następujące osoby: chór kościelny, zespół instrumentalny i  zespół śpiewaków (n. 19), kantorów (n. 21) i organistów (n. 67). Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego 2002 do wykonawców muzyki liturgicznej zalicza także kapłana, diakona, lud oraz psałterzystę, czyli kantora psalmu[33]. Skoro dokumenty wskazują wyraźnie te osoby, oznacza to, że do tych zadań powinni być powołane inne osoby. Zatem nie można zgodzić się na to, by również organista spełniał np. funkcję psałterzysty, co jest – niestety – powszechną praktyką.

UWAGA: w diecezjach są organizowane kursy psałterzystów. Warto zauważyć w parafiach takie osoby, które dobrze śpiewają i podpowiedzieć duszpasterzom, aby wysłać te osoby na kurs diecezjalny.

Taki stan należy uważać wyłącznie za przejściowy[34]. Tu dotykamy już kwestii obowiązków organisty poza liturgią, o czym będzie mowa w dalszej części.

 

  1. Zadania organisty poza liturgią

Istnieje cały szereg zadań, które powinien spełniać organista poza liturgią. Zaliczamy do nich następujące czynności:

– przygotowanie muzyczne codziennej liturgii,

– nauczanie wiernych nowych pieśni,

– prowadzenie chóru i scholi,

– szkolenie kantorów i psałterzystów[35].

 

  1. Przygotowanie muzyczne codziennej liturgii

Zadaniem muzyki liturgicznej jest przede wszystkim chwała Boża i  uświęcenie wiernych[36]. Przygotowanie każdej liturgii wymaga zatem podjęcia pewnego wysiłku. Muzyka nie jest sztuką samą dla siebie, ale ma służyć liturgii[37]. Właśnie w służbie na rzecz liturgii muzyka dostrzega źródło swej największej godności[38]. Mając to wszystko na uwadze należy troszczyć się o jak najlepsze przygotowanie repertuaru wykonywanego podczas każdej celebracji liturgicznej. Aby tak się stało, organista przed każdą liturgią musi najpierw zapoznać się z  tekstami antyfon mszalnych oraz z tekstami czytań liturgicznych, przeznaczonych na dany dzień. Musi także wiedzieć, czy w danym dniu nie wypada np. święto lub uroczystość, czy celebrans będzie odprawiał Mszę św. z  dnia, czy ze święta, itd. Dlatego ogromnie ważną rzeczą jest współpraca organisty z duszpasterzem w przygotowaniu właściwego repertuaru śpiewów[39]. W OWMR 2002 czytamy: „Każdą celebrację liturgiczną należy starannie przygotować przy zgodnym współudziale wszystkich zainteresowanych oraz przy użyciu mszału i innych ksiąg liturgicznych, tak od strony obrzędowej (…), jak i muzyki” (n. 111). Dopiero wówczas muzyka w liturgii może spełnić swoje właściwe zadanie. Niezwykle pożyteczną rzeczą byłoby także każdorazowe zapisanie propozycji śpiewów. Wymaga to podjęcia pewnego wysiłku, ale jak podkreśla Ks. I. Pawlak: „Systematyczna praca, polegająca na składaniu takich planów do osobnej teczki, już po roku może okazać się opłacalna. Wystarczy potem wrócić do dawnych planów, wnieść konieczne poprawki i tak zmieniony repertuar wykorzystać w  następnym roku. Zyska na tym i liturgia, i sam organista. Taki trud podejmie jednak tylko organista poważnie podchodzący do swoich obowiązków”[40].

 

  1. Nauczanie wiernych nowych pieśni

W Instrukcji Episkopatu Polski czytamy: „Usilnie zachęca się duszpasterzy, organistów, dyrygentów chórów kościelnych, katechetów i inne osoby odpowiedzialne za stan muzyki liturgicznej w danym kościele, by systematycznie nauczali wiernych, a zwłaszcza dzieci i młodzież, tradycyjnych i  nowych śpiewów przydatnych w sprawowaniu liturgii” (n. 36). Bardzo często organista jest jedyną kompetentną osobą w sprawach muzycznych. Jego zadaniem jest, jak wynika to z wyżej zacytowanego dokumentu, nauczanie wiernych niezbędnych śpiewów liturgicznych. By tak było, znajomość podstawowego repertuaru musi posiąść najpierw sam organista. Repertuar ten winien także objąć chorał gregoriański[41], który „Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej. (…) w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce, wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewów” (Sacrosanctum concilium n. 116). Wydaje się, że brak podstawowej znajomości chorału gregoriańskiego w istocie rzeczy dyskwalifikuje organistę jako muzyka kościelnego[42].

Dziś coraz częściej można usłyszeć w liturgii zamiast pieśni religijną piosenkę, która zawiera wartości religijno-poznawcze, wychowawcze, integrujące, wyjaśniające niekiedy prawdy wiary, itd. Nie wszystkie jednak charakteryzują się takimi przymiotami. Bardzo wiele z nich jest pełnych fantazji, sentymentalizmu i nierealnych oczekiwań, a ich melodyka z reguły nawiązuje do twórczości świeckiej (tango, walc)[43]. Tymczasem o. A. Duval, twórca piosenki religijnej, nigdy nie domagał się jej włączenia do liturgii[44]. Niestety, dziś bardzo często to właśnie piosenka – zwłaszcza w mszach z udziałem dzieci i młodzieży – króluje w naszych kościołach, naruszając przede wszystkim godność świątyni. Mając to wszystko na uwadze trzeba ciągle dbać o właściwy repertuar liturgiczny, taki, który będzie odpowiadał potrzebom liturgii oraz mentalności dzisiejszego chrześcijanina[45]. Tu zasadniczą rolę ma do spełnienia właśnie organista, jako najbardziej kompetentny i wykwalifikowany specjalista swojego rzemiosła. Należy zatem szukać wszelkich możliwych sposobów, by wszystkich wiernych, a przede wszystkim dzieci i młodzież, zaznajamiać z właściwym repertuarem, zamieszczonym w śpiewnikach liturgicznych zatwierdzonych władzę kościelną. Taką okazją może być nauczanie nowych pieśni, czy przypominanie zapomnianych przed Mszą św., kiedy wierni oczekują na rozpoczęcie liturgii, względnie przy innych okolicznościach, takich jak: rekolekcje parafialne, szkolne, spotkania przygotowujące do Komunii św., Bierzmowania, itd.

 

  1. Prowadzenie chóru i scholi

Do zadań organisty należy również prowadzenie chóru i scholi[46], a  niekiedy także zespołu instrumentalnego[47]. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby dyrygentem chóru był ktoś inny. Jednakże praktyka prowadzenia zespołów śpiewaczych w parafii wyłącznie przez organistę jest niemal powszechna[48]. W  związku z tym wszystko to zobowiązuje organistę do odbywania regularnych prób celem przygotowania odpowiedniego repertuaru liturgicznego[49]. Łączenie funkcji dyrygenta i organisty nie należy jednak do najszczęśliwszych rozwiązań.

 

 

  1. Szkolenie kantorów i psałterzystów

Do obowiązków organisty należy także szkolenie kantorów i  psałterzystów. Organista niejednokrotnie jest jedynym muzykiem kościelnym w parafii, co oznacza, że powinien on zajmować się szkoleniem kantorów i psałterzystów. W świetle dokumentów Kościoła, które wyraźnie wyszczególniają podział funkcji w zgromadzeniu liturgicznym, nie można zgodzić się na to, by organista spełniał także funkcję kantora, a tym bardziej psałterzysty[50]. W tym tkwi właśnie novum posoborowej liturgii, że nie wszyscy spełniają wszystko, ale każdy z uczestników liturgii ma do wykonania tylko jemu właściwe zadanie. Aby jednak organista mógł zająć się szkoleniem kantorów i psałterzystów, przede wszystkim sam musi mieć o tym należyte pojęcie. Winien odróżniać kompetencje kantora od psałterzysty, znać szczegółowo ich muzyczną posługę w liturgii. Niestety, w większości wspólnot parafialnych funkcja kantora nie istnieje, wielu duszpasterzy i organistów w ogóle o niej nie słyszało, a psałterzysta często pochodzi z tzw. „łapanki”. Tak właśnie wygląda szkolenie kantorów i psałterzystów w myśl dokumentów Kościoła.

UWAGA: Jeżeli są w parafii osoby, które uczestniczyły w kursie psałterzystów, to po jego ukończeniu trzeba tym osobom pomagać w doborze melodii i ćwiczyć z nimi dobierając odpowiednią tonację oraz poprawiając ewentualne błędy w akcentach.

 

 

III. Formacja organisty

Aby wszystkie z wymienionych zadań mogły być właściwie spełniane przez organistę, potrzebna jest jego ciągła formacja. J. Ratzinger w jednym ze swoich wystąpień powiedział, że: „Tam, gdzie Bóg spotyka się z człowiekiem, zwyczajne słowo nie wystarcza. Doznają poruszenia najskrytsze pokłady jego bytu, które spontanicznie reagują śpiewem”[51]. Muzyk kościelny, który ma pomagać wiernym w modlitwie, w przeżywaniu ich wiary, musi być ciągle świadom tego, że muzyka liturgiczna jest formą przepowiadania[52]. Dlatego nawet najlepiej wykształcony organista, znający świetnie literaturę organową, posługujący się bogatym repertuarem śpiewów liturgicznych, znający tajniki budowy instrumentu itd., bez odpowiedniej formacji będzie wyłącznie rzemieślnikiem. W adhortacji apostolskiej Christifideles laici[53] czytamy: „W dialogu między Bogiem, który wzywa, a osobą, do której odpowiedzialności apeluje, zawiera się możliwość, a raczej konieczność integralnej i stałej formacji świeckich” (n. 57). „Formacja nie jest przywilejem zastrzeżonym tylko dla niektórych ludzi, ale prawem i obowiązkiem wszystkich. (…) Im lepiej jesteśmy uformowani, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z konieczności kontynuowania i pogłębiania formacji oraz tym bardziej jesteśmy zdolni do formowania innych” (n. 63). II Synod Plenarny Kościoła w Polsce wskazuje, iż „stałą troską winni obejmować duszpasterze wszystkie osoby (…): organistów, kantorów, członków chórów”[54]. Formowanie organistów jest zatem niezwykle ważnym zadaniem. Wydaje się, iż proces formacyjny powinien obejmować przynajmniej trzy kwestie: formację duchową, formację liturgiczną i formację muzyczną.

 

  1. Formacja duchowa

Dokumenty Magisterium Kościoła niejednokrotnie wskazują na pobożność, jako cechę opisującą właściwie uformowanego muzyka kościelnego[55]. Papież Pius XII w encyklice Musicae sacrae disciplina przestrzega wprost, iż „nie powinien przykładać ręki do sztuki religijnej taki artysta, który nie wierzy, lub swym życiem wewnętrznym czy zewnętrznym stoi z dala od Boga. Brak mu bowiem tego wewnętrznego wzroku, który pozwalałby widzieć to, czego wymaga Majestat Boży i kult należny Bogu. Nie może również liczyć na to, aby dzieła jego, niezrodzone z przekonań religijnych, mogły tchnąć wiarą i pobożnością, czego domaga się Dom Boży i jego świętość, nawet wówczas, gdyby wykazywały uzdolnienie artystyczne i biegłość techniczną swego twórcy. (…) Ten zaś artysta, który sam jest prawdziwie wierzący i prowadzi życie godne chrześcijanina, pod wpływem ożywiającej go miłości Bożej, posługując się danymi przez Stwórcę uzdolnieniami, będzie chciał i potrafił barwami, liniami, dźwiękami i pieśniami tak umiejętnie, słodko i wdzięcznie wyrazić wyznawaną przez siebie prawdę i żywioną pobożność, ze samo uprawianie sztuki będzie dla niego życiem z wiary do wyznawania wiary i prowadzenia pobożnego życia. Takich artystów – konkluduje Pius XII – Kościół zawsze poważał i nadal będzie cenić; otwiera im na oścież podwoje swych świątyń, przyjmując z życzliwością cenny ich wkład, jaki doń wnoszą swoją działalnością artystyczną, dzięki czemu może on skuteczniej sprawować swój urząd apostolski”[56].

Trafnie doniosłość formacji wewnętrznej organistów skomentował bp W. Świerzawski: „Jeśli ktoś chce być organistą posługującym liturgii, powinien mieć nie tylko umiejętność i miłość dla muzyki, lecz przede wszystkim miłość do Chrystusa i gotowość przyjęcia Jego woli. Ma wieść nie tylko bezgrzeszne życie, ale życie w pełni chrześcijańskie”[57]. Aby tak było, konieczną rzeczą jest pogłębianie życia wewnętrznego, duchowego przez organistę. Może się to dokonywać w rozmaity sposób. Dla przykładu w diecezji płockiej każdy z organistów zobowiązany jest co dwa lata do odbycia rekolekcji zamkniętych, wypełnionych bogatym programem konferencji, adoracji i medytacji.

Z rozmów z organistami wynika, iż taka forma odizolowania się na kilkanaście godzin od codziennych obowiązków jest niezwykle ważna i potrzebna. Organista biorący udział w rekolekcjach ma doskonałą okazję, jeśli tylko chce, do odnowienia osobistych relacji z Bogiem. Niejednokrotnie w natłoku codziennych zajęć brakuje bowiem czasu albo chęci na pogłębioną osobistą modlitwę, godnie odbytą spowiedź itd. Rekolekcje zamknięte wydają się być w tym względzie niezwykle cenną pomocą. Co więcej, niejednokrotnie są doskonałą sposobnością do rozwiązania trudnych problemów osobistych i zawodowych. Istnieje grupa organistów, którzy wyrażają gotowość corocznego udziału w tego typu skupieniu. Oczywiście nie oznacza to, że jest to jedyna możliwość formacji duchowej muzyków kościelnych. Równie dobrą formą mogą być na przykład okresowe dni skupienia w Adwencie, czy Wielkim Poście.

UWAGA: dni skupienia są okazja do osobistej refleksji, do przeżycia sakramentu pokuty i pojednania, co często we własnej parafii z różnych względów jest niemożliwe oraz jest to okazja do formacji liturgicznej i muzycznej.

Wszystko to wymaga jednak wcześniejszego przemyślenia i przygotowania, tak, by każdy z uczestników wyniósł dobro duchowe, by na co dzień był nie tylko rzemieślnikiem, ale świadomym uczestnikiem dokonujących się misteriów, człowiekiem modlącym się samemu na organach i jednocześnie pomagającym innym w modlitwie. Samo tylko zamiłowanie muzyczne to jeszcze za mało. Organista służący liturgii musi być człowiekiem wiary i modlitwy. Musi ciągle dorastać do wiary dojrzałej i taką wiarę przeżywać. Tylko wtedy może on właściwie pracować nad wielkim dziełem świętych misteriów. W przeciwnym razie pozostanie tylko „w rejestrze uczuć, dekoracji czy (…) rozrywki”[58]. Liturgiczna gra organowa nie może być pojmowana jako artystyczne przedstawienie, ale jako profetyczne świadectwo i przepowiadanie słowa. Stanie się tak wtedy, gdy organista będzie zakorzeniony w doświadczeniu wiary i wspólnoty Kościoła, kiedy będzie świadczył wobec wspólnoty o swojej osobistej wierze[59].

 

  1. Formacja liturgiczna

W 1958 r. Święta Kongregacja Obrzędów wydała Instrukcję o Muzyce Sakralnej i Liturgii według wskazań Encyklik Papieża Piusa XII „Musicae Sacra disciplina” oraz „Mediator Dei”, w której znajdują się bardzo jasne wskazania, jeżeli chodzi o odpowiednie wykształcenie liturgiczne organistów. Odnajdujemy tam m. in. następujący zapis: „Organiści (…) winni posiadać dość obszerną wiedzę liturgiczną i wystarczającą znajomość języka łacińskiego. Każdy z nich tak winien być wykształcony w swej sztuce, by godnie i należycie mógł spełniać swe obowiązki”[60]. Również Instrukcja Musicam Sacram zaleca, aby „organiści (…) nie tylko umieli biegle grać na powierzonym im instrumencie, ale posiadali także znajomość ducha świętej Liturgii i wnikali weń coraz głębiej, by spełniając swój urząd choćby tylko czasowo, uświetniali obrzęd, zgodnie z naturą poszczególnych jego części i ułatwiali wiernym udział w liturgicznej czynności” (n. 67).

Dzisiejszy sposób rozumienia liturgii i muzyki, jako jej integralnej części, jest dziełem nauczania Soboru Watykańskiego II. Wymaga on interioryzacji, czyli ciągłego pogłębiania znajomości liturgii i życia nią na co dzień[61]. Ks. G. Poźniak wskazuje, iż bardzo dobrym initium dla muzyka kościelnego, pragnącego pogłębiać swoje wiadomości liturgiczne, jest chorał gregoriański i jego własna duchowość[62]. Z kolei ks. S. Koperek mówi wprost: „Potrzebne jest po prostu wychowanie do liturgii. Wychowanie, wprowadzenie w liturgię roku kościelnego wymaga całokształtu wykształcenia, wychowania, uwrażliwienia na wartości duchowe, moralne, na piękno, wymaga troski o pełnię zdrowia fizycznego i psychicznego – łaska bowiem buduje na naturze”[63].

Jest rzeczą oczywistą, że bez znajomości liturgii organista nie jest w stanie zaproponować właściwego repertuaru. Konieczność studiowania liturgii posoborowej, ksiąg liturgicznych, dokumentów Kościoła jest niezbędnym warunkiem godnego przygotowania liturgii. Ks. Pawlak omawiając formację liturgiczną członków scholi proponuje, aby obejmowała ona takie zagadnienia, jak: podstawowe wiadomości z historii liturgii, znajomość roku liturgicznego, zaznajomienie się z porządkiem poszczególnych obrzędów wraz z ich teologicznym znaczeniem oraz poznanie funkcji śpiewu liturgicznego[64]. Wydaje się, że wszystkie wymienione kwestie są godne polecenia także w przypadku formacji liturgicznej organistów. Szczegółowe studium wymienionych zagadnień może przyczynić się do nie tylko do pogłębienia wiedzy liturgicznej, ale spowodować świadomy udział organisty w celebracji liturgicznej. Tylko organista, który rozumie liturgię, żyje nią na co dzień, może wziąć udział w całej liturgicznej dramaturgii[65]. Liturgia, jak podkreśla to Koperek, jeżeli „ma fascynować, dawać do myślenia, prowadzić w głębię, musi być sprawowana godnie, z namaszczeniem, z całym pięknem. To stawia wiele wymagań wobec celebransa, służby liturgicznej, w tym i muzyków kościelnych”[66].

Aby organista wszystkie te oczekiwania spełniał, musi przede wszystkim posiąść znajomość dokumentów Kościoła dotyczących muzyki i liturgii, musi zapoznawać się z księgami liturgicznymi, śpiewnikami oraz różnego rodzaju pomocami. Tylko w ten sposób uformowany organista będzie żył liturgią, będzie właściwie dobierał repertuar liturgiczny zgodny z duchem okresu liturgicznego, czy konkretnego obchodu.

 

  1. Formacja muzyczna

Aby organista mógł spełniać swoją funkcję w sposób doskonały, musi posiadać odpowiednie kwalifikacje muzyczne. Formacja muzyczna organisty winna dokonywać się niezależnie od jego stażu, czy posiadanych umiejętności.

UWAGA: zdarzają się organiści, którym już „nie potrzeba formacji”. Praktyka diecezjalna pokazuje, że często właśnie ci najbardziej potrzebują formacji.

Instrukcja o muzyce sakralnej i liturgii z 1958 r. wymaga, aby „ze względu na naturę, świętość i dostojeństwo liturgii gra na jakimkolwiek instrumencie muzycznym była w zasadzie jak najbardziej doskonała. Lepiej jest zupełnie zrezygnować z gry na instrumentach (czy to będą organy, czy inne instrumenty), niż grać źle”[67]. Postulat permanentnej formacji muzycznej zakłada zatem systematyczne, regularne ćwiczenie na instrumencie celem przygotowania właściwego repertuaru muzycznego, a także doskonalenie swoich umiejętności[68]. Organista jako muzyk-instrumentalista zobowiązany jest do ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji[69]. Aby zapewnić wiernym właściwy poziom muzyczny, potrzeba w tym celu codziennych i  systematycznych ćwiczeń. Muzyka organowa ma pomagać wiernym w  przeżywaniu tajemnic wiary. Dlatego też każdy wykonywany utwór powinien posiadać znamiona prawdziwej sztuki[70]. Muzyka sakralna zdolna jest bowiem wypowiedzieć to, co „właściwie Najgłębsze, Najwyższe i Najpiękniejsze”. Dlatego muzyka jako instrument musi być wciągnięta (…) jako najistotniejszy, najbardziej integralny środek ekspresji do przepowiadania Tajemnicy Chrystusa, bo i tak to, co najistotniejsze, widzi i odczuwa się tylko sercem. W tym względzie przede wszystkim muzyka jest kluczem do otwierania skarbu Objawienia”[71]. Niezwykle ważne jest, by organista ukochał swoje bardzo ważne zadanie w liturgii i był propagatorem prawdziwej sztuki muzycznej. Aby tak było, koniecznym warunkiem jest posiadanie odpowiedniej techniki gry, znajomość form muzycznych, a przede wszystkim wrażliwość na Bożego Ducha. Niestety zdarza się, że organista zamiast pomagać wiernym w śpiewie, niejednokrotnie przeszkadza im albo wręcz utrudnia ich czynny udział w liturgii[72]. Dzieje się tak dlatego, że w wielu kościołach brakuje profesjonalnych muzyków.

Jak zauważa W. Delimat: „Często bywa tak, że domorosły grajek przeistacza się w niedzielny poranek w Pana Organistę i brutalnie męczy wiernych i powierzony mu instrument muzyczny swoimi improwizacjami na temat akompaniamentu liturgicznego. (…) Nieprofesjonalny muzyk kościelny nie zna problematyki dotyczącej rodzaju i stanu technicznego instrumentów (…). Nigdy nieedukowany muzycznie organista nie zna zasad poprawnego śpiewu (…)”[73].  Wobec tych stwierdzeń formacja muzyczna zarówno wykształconych organistów, jak i tzw. „organistów” jest nieodzowna. Jak ona winna się jednak dokonywać w rzeczywistości Kościoła w Polsce, trudno jest dać gotową odpowiedź. Dla przykładu w diecezji płockiej od dwóch lat, niezależnie od rekolekcji, organizowane jest tzw. szkolenie organistów. Nadrzędnym celem tych spotkań jest troska o jakość muzyki liturgicznej wykonywanej we wspólnotach parafialnych i jej zgodność z wytycznymi Kościoła.

Dla większości organistów spotkania te są jedyną okazją do poznania najnowszych dokumentów liturgiczno-muzycznych Kościoła, wysłuchania kilku utworów z literatury organowej, usłyszenia dobrze prowadzonego chóru itd. Wykształcenie na poziomie akademickim posiada zaledwie kilku organistów. Pozostała część to absolwenci Diecezjalnych Studiów Organistowskich, bądź tzw. „domorośli” muzycy. Wydaje się, iż zajęcia prowadzone w Studium Organistowskim z reguły w wymiarze jednego dnia w tygodniu, dla kandydatów najczęściej nie posiadających żadnego wykształcenia muzycznego, to za mało. Codzienność pokazuje, iż wielu organistów, pracujących zwłaszcza okazjonalnie w kościele, nie zna zasad poprawnego śpiewu, nigdy nie słyszało o emisji głosu, o solfeżu itd. Wielu organistów kończy swoją muzyczną edukację wraz z otrzymaniem dyplomu ukończenia Studium Organistowskiego. Dla znacznej grupy organistów praca w kościele jest często zajęciem dodatkowym. Wszystko to przekłada się na niezbyt wysoki poziom sztuki muzycznej. Aby temu zapobiec, konieczna jest stała formacja muzyczna organistów. Dobrze byłoby, aby przebiegała ona w dwóch zasadniczych nurtach: praktycznym i teoretycznym. Część praktyczna, w miarę możliwości, mogłaby obejmować doskonalenie warsztatu muzycznego przynajmniej w zakresie praktyki muzyczno-liturgicznej, elementów dyrygentury chóralnej, prowadzenia zespołów śpiewaczych oraz zapoznania się z nowym repertuarem liturgicznym. Z kolei część teoretyczna powinna służyć uzupełnieniu niezbędnych wiadomości z liturgiki, prawodawstwa muzyki liturgicznej, organoznawstwa oraz poznaniu literatury organowej. Jest to wyłącznie pewna propozycja formacji muzycznej organistów. Wydaje się jednak, że tego typu minimum mogłoby skutecznie przyczynić się do podniesienia kwalifikacji zawodowych organisty.

 

*   *   *

Wszystkie przybliżone kwestie organisty ściśle łączą się z jego wyjątkowo ważną rolą w czasie każdej celebracji liturgicznej. Organista nie może tylko dorywczo zajmować się graniem na organach w kościele. Śmiało można powtórzyć za ks. I. Pawlakiem twierdzenie, że „fach organistowski nie jest tylko zawodem, lecz także powołaniem, mającym w sobie znamiona charyzmatu i łaski”[74]. Aby tak rzeczywiście było, organista musi być świadom swej misji i odpowiedzialności.

Niech przypomniane fundamentalne zagadnienia związane z posługą organisty staną się pomocą do dalszych DYSKUSJI oraz do wypracowania konkretnych rozwiązań, by urząd organisty traktowany był W DIECEZJI w sposób godny i odpowiedzialny.

[1] Tekst, z wyjątkiem punktu dotyczącego formacji, został wygłoszony w formie referatu podczas I Sesji Naukowej dla Organistów i Muzyków Kościelnych Diecezji Płockiej w 2006 r. P. Wiśniewski, Zadania organisty w świetle odnowionej liturgii po Soborze Watykańskim II, w: P. Wiśniewski (red.), Wokół posługi organisty w parafii. Materiały z I Sesji Naukowej dla Organistów i Muzyków Kościelnych Diecezji Płockiej, Płock 2006, s. 7-20.

[2] K. Nycz, Wprowadzenie do regulaminu Organistów Archidiecezji Krakowskiej, w: Regulamin Organistów Archidiecezji Krakowskiej, Kraków 2000, s. 2.

[3] R. Pośpiech, Edukacja i formacja liturgiczno-muzyczna, w: R. Tyrała (red.), Musicam Sacram Promovere, Kraków 2004, s. 47.

[4] Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, Poznań 2002, s. 48-78.

[5] Pośpiech, Edukacja i formacja, s. 47.

[6] II Polski Synod Plenarny (1991-1999), Poznań 2001, s. 118.

[7] I. Pawlak, Kształcenie organistów, „Collectanea Theologica” 43 (1973) z. 2, s. 91.

[8] Święta Kongregacja Obrzędów, Instrukcja o Muzyce w Świętej Liturgii Musicam Sacram, w: A. Filaber (red.), Prawodawstwo muzyki liturgicznej, Warszawa 1997, s. 57-58.

[9] Z. Wit, Zaangażowanie świeckich w posługi muzyczne w liturgii, w: R. Hudek (red.), Muzyka liturgiczna w Kościele Katowickim 1925-2005, Katowice 2005, s. 38.

[10] I. Pawlak, Nowe spojrzenie na zadania organisty, „Homo Dei” 3 (1972), s. 182.

[11] Mszał Rzymski dla diecezji polskich, Poznań 1986.

[12] I. Pawlak, Zdania organisty po Soborze watykańskim II, w: R. Rak (red.), Służba ołtarza. Organista i organy, Katowice 1985, s. 50; Wit, Zaangażowanie świeckich, s. 38.

[13] I. Pawlak, Muzyka liturgiczna po Soborze Watykańskim II w świetle dokumentów Kościoła, Lublin 2000, s. 268.

[14] Ogólne zasady poprawnej rejestracji głosów organowych podaje M. Brzoska, zob. M. Brzoska, Rejestracja w akompaniamencie organowym, w: P. Wiśniewski (red.), Muzyka w liturgii. Materiały z II Sesji naukowej dla Organistów i Muzyków kościelnych Diecezji Płockiej, Płock 2007, s. 83-90.

[15] Pawlak, Zdania organisty po Soborze, s. 51.

[16] Tamże.

[17] Brzoska, Rejestracja, s. 90.

[18] Z. Wit, Dobór pieśni do uczestnictwa we Mszy świętej, „Anamnesis” 5 (1999) n. 2, s. 85.

[19] M. Szymanowicz, Propozycje pieśni na niedziele, uroczystości i święta roku liturgicznego, Lublin 2003, s. 5.

[20] W. Hudek, Słowa dźwiękiem malowane, Lublin 2005, s. 60.

[21] Z. Janiec, Uczestnictwo organisty w liturgii i jego rola poza liturgią, w: J. Zimny (red.), Muzyka i śpiew liturgiczny, Materiały z sympozjum 20 XI 2001 roku, Sandomierz 2002, s. 73.

[22] T. Sinka, Podział funkcji w zgromadzeniu liturgicznym, w: W. Świerzawski (red.), Msza święta, Kraków 1993, s. 181-182.

[23] Cyt. za: Pawlak, Muzyka liturgiczna, s. 269.

[24] Tamże, s. 349.

[25] Wit, Zaangażowanie świeckich, s. 39.

[26] Pawlak, Nowe spojrzenie, s. 184.

[27] Tenże, Muzyka liturgiczna, s. 271.

[28] Tenże, Funkcje muzyki w liturgii, w: R. Pośpiech, P. Tarliński (red.), Śpiew wiernych w odnowionej liturgii, Sympozja 2, Opole 1993, s. 19.

[29] Tamże, s. 19-20.

[30] Improwizacja – działalność artystyczna, w której akt twórczy pokrywa się z wykonaniem jednocześnie powstającego utworu. W twórczości muzycznej rozróżniamy trzy rodzaje improwizacji, w zależności od roli wykonawcy-kompozytora: 1. gdy na podstawie podanego materiału (melodii, tematu) tworzy się określony gatunek utworu (np. fuga, wariacja) lub gdy dodaje do utworu tylko pewne elementy (np. głosy lub towarzyszenie instrumentalne); 2. gdy do wykończonego dzieła wprowadza się własną część improwizacyjną (np. kadencja); 3. gdy tworzy się zupełnie niezależny utwór muzyczny. Tertulian, Hilary z Poitiers, św. Hieronim, św. Augustyn wspominają, ze praktykę improwizacyjną pierwsi chrześcijanie przejęli ze Wschodu. Nowe możliwości dla improwizacji dała polifonia. Wzrastająca rola czynnika improwizacyjnego znalazła odzwierciedlenie także w licznych traktatach. Autorami pierwszych traktatów byli Diego Ortiz (Tratado de glosa, 1553) i Tomas de Santa Maria (Arte de taner fantasta, 1565). J. M. Chomiński, Improwizacja, Encyklopedia Muzyki, A. Chodkowski (red.), Warszawa 2001, s. 378-379.

[31] Pawlak, Muzyka liturgiczna, s. 271.

[32] Tamże.

[33] „W doborze (…) części śpiewanych należy przyznać pierwszeństwo elementom ważniejszym, zwłaszcza tym, które winny być wykonywane przez kapłana, diakona albo lektora, z  odpowiedziami ludu…” (OWMR n. 40); „Po pierwszym czytaniu następuje psalm responsoryjny, który jest integralną częścią liturgii słowa… Wypada, aby psalm responsoryjny był śpiewany, przynajmniej jeśli chodzi o refren należący do ludu. Psałterzysta wiec, czyli kantor psalmu, stojąc na ambonie lub w innym odpowiednim miejscu, wykonuje wersety psalmu… (OWMR n. 61).

[34] Pawlak, Nowe spojrzenie, s. 184.

[35] Tamże, s. 186; Janiec, Uczestnictwo organisty w liturgii, s. 74-78.

[36] Sobór Watykański II, Konstytucja o Liturgii św. Sacrosanctum concilium, 4 XII 1963 n. 112.

[37] Z. Bernat, Śpiew i muzyka kościelna w odnowionej liturgii, w: F. Blachnicki i in. (red.),  Wprowadzenie do liturgii, Poznań 1967, s. 489.

[38] Pawlak, Muzyka liturgiczna, s. 60.

[39] Z. Wit, Zaangażowanie świeckich w muzyczne posługi wiernych w liturgii (schola, kantor, psałterzysta, chór, organista, instrumentaliści, wierni), w: W. Hudek (red.), Muzyka liturgiczna w Kościele katowickim 1925-2005, Katowice 2005, s. 39.

[40] Pawlak, Zdania organisty po Soborze, s. 55.

[41] Tenże, Muzyka liturgiczna, s. 273.

[42] Tamże.

[43] Tenże, Spór o pieśń w liturgii, w: W. Hudek (red.), Muzyka liturgiczna w Kościele katowickim 1925-2005, Katowice 2005, s. 19-20.

[44] Tamże, s. 20.

[45] Tamże.

[46] W. Hudek, Organista i jego posługa – refleksje liturgiczno-muzyczne, w: Hudek, Słowa dźwiękiem, s. 61.

[47] Janiec, Uczestnictwo organisty w liturgii, s. 77.

[48] Pawlak, Zdania organisty po Soborze, s. 57.

[49] Tamże.

[50] Pawlak, Muzyka liturgiczna, s. 273.

[51] J. Ratzinger, Muzyka a liturgia, „Communio” 21 (2001) n. 2, s. 39.

[52] Tenże, Duch liturgii, Poznań 2002, s. 134.

[53] Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Christifideles laici, 30 XII 1988.

[54] II Synod Plenarny, Poznań 1991, s. 85.

[55] G. Poźniak, Schola liturgiczna, Studium teologiczno-muzykologiczne na przykładzie diecezji opolskiej, Opole 2006, s. 186.

[56] Pius XII, Musicae sacrae disciplina, 25 XII 1955, w: A. Filaber (red.), Prawodawstwo muzyki liturgicznej, Warszawa 1997, s. 25-26.

[57] Cyt. za: Poźniak, Schola liturgiczna, s. 188-189.

[58] J.P. Longeat, Muzyka liturgiczna i kontemplacja, „Communio” 21 (2001) n. 2, s. 82.

[59] Bretschneider, Die Orgel als sakrales Kunstwerk, s. 36.

[60] Cyt. za: R. Pośpiech, Edukacja i formacja liturgiczno-muzyczna, w: R. Tyrała (red.), Musicam Sacram Promovere, Kraków 2004, s. 58.

[61] Wit. Zaangażowanie świeckich, s. 39.

[62] Poźniak, Schola liturgiczna, s. 185.

[63] S. Koperek, Rola liturgii w procesie wychowania i kształtowania dojrzałości życia chrześcijańskiego, w: J. Zimny (red.), Muzyka i śpiew liturgiczny, Sandomierz 2002, s. 47.

[64] I. Pawlak, Przygotowanie członków scholi, w: R. Rak (red.), Służba ołtarza, Katowice 1982, s. 48-51.

[65] Bretschneider, Die Orgel als sakrales Kunstwerk, s. 36.

[66] Koperek, Rola liturgii w procesie wychowania, s. 48.

[67] AAS 25 (1958), s. 601-663; wydanie w języku polskim: Instrukcja Świętej Kongregacji Obrzędów o muzyce sakralnej i liturgii według wskazań encyklik papieża Piusa XII „Musicae sacrae disciplina” oraz „Mediator Dei”, „Ruch Biblijny i Liturgiczny” 12 (1959) n. 61a.

[68] Hudek, Organista i jego posługa, s. 61.

[69] Pawlak, Muzyka liturgiczna, s. 272; K. Szymonik, Kształcenie muzyków kościelnych i warunki ich pracy, „Ateneum Kapłańskie” 72 (1980) z. 427, s. 251.

[70] Pawlak, Zdania organisty po Soborze, s. 58.

[71] A. Nossol, Apostolskie posłannictwo muzyki sakralnej dzisiaj, w: R. Pośpiech, P. Tarliński (red.),  Śpiew wiernych w odnowionej liturgii, Sympozja 2, Opole 1993, s. 8.

[72] W. Bretschneider, Die Orgel als sakrales Kunstwerk und ihre bedeutung für die Liturgie, w: R. Pośpiech, P. Tarliński (red.), Kształcenie muzyków kościelnych na Śląsku, Opole 1997, s. 36.

[73] W. Delimat, Kształcenie muzyków kościelnych w Polsce i jego wpływ na repertuar muzyki sakralnej, w: R. Tyrała (red.), Muzyka w służbie liturgii, Kraków 2005, s. 98-99.

[74] Pawlak. Nowe spojrzenie, s. 188.